„Jak nakarmić dyktatora” – recenzja książki Witolda Szabłowskiego

„Jak nakarmić dyktatora” to jedna z lepszych pozycji, jaką dane było mi ostatnio przeczytać. To książka, w której każde serwowane nam danie skrywa w sobie mniej lub bardziej mroczną historię. Witold Szabłowski w niezwykle ciekawy sposób przedstawia nam obraz dyktatorów z całkowicie innego punktu widzenia – bo dosłownie od kuchni.

"Jak nakarmić dyktatora" - recenzja książki Witolda Szabłowskiego

Świetna literatura, która łączy w sobie socjologię, politykę, psychologię i kulinaria

To nie jest książka kulinarna, nie jest też to biografia polityków – to coś pomiędzy, co łączy oba światy, dodając do tego sporą dozę psychologii. Ta pozycja pochłonęła mnie w pełni – stanowi nie tylko rys kucharzy, którzy gotowali dla największych tyranów świata i opis ich drogi życiowej, jest też przeplatana ich kulinarnymi opowieściami, w których zdradzają nam przepisy na ulubione dania ich pracodawców. Dowiadujemy się co jedli, jaki deser był w stanie załagodzić ich temperament i zastanawiamy się – ilu osobom kucharze uratowali życie, dzięki temu, że podali trafiony idealnie w gusta przywódcy deser w odpowiednim czasie? Wielokrotnie przechodziły mnie dreszcze podczas tej lektury, wielokrotnie zaginałam też jej rogi (o zgrozo!), żeby wrócić do ciekawszych przepisów. I stukrotnie polecam!

Znajdziemy tutaj wyjątkowy obraz psychologiczny osób, które większość swoje życia spędziły na przygotowywaniu posiłków dla największych tyranów świata. Opowiadają, jak krok po kroku zrobić ulubione dania masowych morderców i dzielą się z autorem swoimi osobistymi uczuciami do tych osób. Odkrywamy, że dla niektórych z nich szaleńczy przywódcy byli najbliższymi przyjaciółmi, innym zapewnili tak wyczekiwany dobrostan, w niektórych budzili strach. Czy jesteśmy w stanie ich zrozumieć? Co sami zrobilibyśmy na ich miejscu? Jak to możliwe, że wiedząc o czynach swoich pracodawców byli w stanie żywić do nich ciepłe uczucia? Jak radzili sobie z ich temperamentami i zapewnili sobie bezpieczeństwo? Ta pozycja zmusza to myślenia, do refleksji nad ludzkimi charakterami i nad tym, ile dana jednostka jest w stanie wytrzymać, jak bardzo jest w stanie się przystosować do tego, co daje jej los. Pokazuje też, jak silnymi osobami musieli być Ci, którzy skrywali się za patelniami.

Pośród opowieści każdej z osób, z którą rozmawiał autor, ukrywa się niezwykły przegląd kuchni świata. Dowiadujemy się całkiem sporo o kuchni kubańskiej w czasach Fidela Castro – zachwycamy się pomysłowością ludzi, którzy z niczego byli w stanie coś ugotować. Odkrywamy kuchnię Khmerów, o której osobiście nie miałam zielonego pojęcia. Wędrujemy do Ugandy i przygotowujemy pieczoną kozę razem z Otonde Oderą, który robił ją wielokrotnie dla Idiego Amina . Te przepisy można spisać, zrobić wykorzystać. Mamy tutaj historię, emocje, przeżycia i kunszt kulinarny. Jak dla mnie to jedna z lepszych pozycji roku, wnosząca tak wiele i pokazująca, jak bardzo ściśle powiązana ze światem polityki potrafi być kuchnia.

Brawa dla autora Witolda Szabłowskiego i wydawnictwa W.A.B.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.