Stąpając po brukowanych uliczkach

czyli moje spojrzenie na uroczą Pragę.

DSC_0194 (Kopiowanie)

Trafiło na dwie szalone turystki. Przyjechałyśmy do Pragi na 4 dni i za cel postawiłyśmy sobie zwiedzić całe miasto wzdłuż i wszerz – zobaczyć, dotknąć, powąchać wszystko, co się da w takim krótkim czasie. Do zdarcia podeszew butów. Bo sen jest dla słabych. Bo trzeba zobaczyć most Karola o świcie. Bo przecież Hradczany o zmierzchu wyglądają całkiem inaczej niż Hradczany w dzień. Bo tyle tam cudownych skwerków idealnie nadających się na zjedzenie śniadania. Plan wykonałyśmy w 110%. A kiedy wyjeżdżałyśmy, Praga płakała. 

DSC_0760 (Kopiowanie)

Nigdy wcześniej nie było tak, że najpierw zwiedzałam miasto nocą. Każdy budynek, stare kamienice, brukowane uliczki, wszechobecne mosty. Wszystko mnie zauroczyło. Wełtawa wydobyła urok każdego elementu, odbijając migotliwe oświetlenia starych lamp – umożliwiła podziwianie miasta podwójnie – na powierzchni i w tafli spokojnej rzeki.  I to miejsce, skąpane w  świetle księżyca, zawładnęło moim sercem już od pierwszych minut. Bo Praga jest nie tylko piękna i tajemnicza, ale też żywa i energetyczna.

Pierwszy wieczór zaczęłyśmy od spaceru po ścisłym centrum i po skosztowaniu smażonego sera (smažený sýr) i knedlików usiadłyśmy z zimnym, czeskim piwem w dłoni na ciepłym bruku pod ratuszem. Siedziałyśmy tam wśród całego mnóstwa ludzi z całego świata. Grupki przyjaciół porozrzucane tu i tam, śmiech, rozmowy i dźwięk gitary. I jedna ta sama piosenka, która towarzyszyła nam przez całą podróż – śpiewana kilka razy dziennie przez zapalonego fana Ed Sheerana, przypominającego nam co kilka minut, że „people fall in love in mysterious ways” (swoją drogą ciekawe, czy już poszerzył repertuar).

DSC_0061 (Kopiowanie)   DSC_0027 (Kopiowanie)

Za dnia postanowiłyśmy stale się rozpieszczać – ciepły kołacz (trdlo) w parku na śniadanie, spacer po Letenské sady, podziwianie mostów ze wzgórza Letná z zimnym Pilsnerem w dłoni. W zależności od nastroju przemierzałyśmy różne dzielnice. Bo Praga jest uniwersalna. Opływa w historię – są tu zamki, brukowane uliczki. Ale znajdują się tu też winnice, parki, lasy – jak i ulice pełne barów i klubów. DSC_0474 (Kopiowanie)

DSC_0905 (Kopiowanie)  DSC_0134 (Kopiowanie)  DSC_0504 (Kopiowanie)
 

Niemal z każdego miejsca w centrum można podziwiać Hradčany, dumnie wyglądające w miejskim krajobrazie, zapierające dech w piersiach. Na kolana rzuca też Vyšehrad – fort wybudowany na szczycie wzgórza nad rzeką. Nie można też zapomnieć o XVI wiecznych, urokliwych domkach usytuowanych na uliczkach za Loretą. Tutaj dosłownie można dotknąć historii.

DSC_0415 (Kopiowanie)

 DSC_0373 (Kopiowanie)  DSC_0259 (Kopiowanie)  DSC_0936 (Kopiowanie)DSC_0288 (Kopiowanie)

Jeżeli zaś zechcesz zrelaksować się na łonie natury również jest mnóstwo miejsc, które perfekcyjnie się do tego nadają – poczynając od lasu w centrum miasta – Wzgórza Petřín z jego własną Wieża Eiffla, a kończąc na położonej daleko poza centrum Obora Hvězda. Po drodze można odwiedzić Białą Górę, pod którą rozegrała się w 1620r. jedna z ważniejszych w czeskiej historii bitew, skutkiem której było niemal całkowite zniemczenie szlachty czeskiej. I choć znaczenie tego miejsca jest wielkie – nie musicie przygotowywać na tę wycieczkę górskich butów. Biała Góra jest w istocie niewielkim wzniesieniem, na które z łatwością można wspiąć się nawet w szpilkach.

DSC_0838 (Kopiowanie)

DSC_0445 (Kopiowanie)    DSC_0746 (Kopiowanie)

DSC_0712 (Kopiowanie)DSC_0169 (Kopiowanie)

Po zachodzie słońce miasto otwiera się na nocne życie. Szeroki wybór klubów i pubów daje ulica Dlouhá. Warto odwiedzić tam bar o niezwykle enigmatycznej nazwie – Lokál, gdzie można napić się wyśmienitego złocistego trunku i zagryźć Nakládaným hermelínem (marynowanym camembertem).

Około 3 rano miasto cichnie. Wszystkie sklepy, restauracje, bary i puby – zamknięte na 4 spusty. Wygasają też światła. Kontury Katedry św. Wita delikatnie tylko rysują się na bezchmurnym niebie, a niektóre ulice całkowicie nikną w mroku. Przy latarniach kłębią się całkiem sporych rozmiarów pająki owijając światło w pajęczyny. Ma to w sobie coś magicznego. To miasto zasypia, szepcze Ci dobranoc, ale mimo wszystko warto się nie posłuchać i poczekać do świtu, żeby podziwiać budzący się do życia wraz ze słońcem Most Karola.
DSC_0622 (Kopiowanie)

DSC_0515 (Kopiowanie)  DSC_0490 (Kopiowanie)
DSC_0612 (Kopiowanie)Pokochałam praski klimat, który tak bardzo do mnie pasuje. Jednak dla wielu urok tego miasta może być niewystarczający – bo Praga oczywiście nie jest idealna. Frustrować może ogrom turystów,  który powoduje, że przejście głównymi ulicami wokół rynku graniczy z cudem, za spacer po Złotej Uliczce (Zlatá ulička) trzeba słono zapłacić, a język czeski można usłyszeć głównie od kelnerów (i nie, akurat oni nie mówią po angielsku). Mało jest knajp ze stolikami na zewnątrz, a w środku często nie da się uniknąć wdychania dymu papierosowego. Denerwują też wszechobecne chińskie sklepiki przepełnione  mini-absyntami i słodyczami z liśćmi marihuany.  Zwłaszcza, jeżeli zdecydujesz się coś w nich kupić i zorientujesz się chwilę później, że praktycznie zdarto z Ciebie pieniądze. Dezorientuje to, ile należy zapłacić za zamówione jedzenie – bo kelner nie tylko domaga się napiwku, ale i dolicza tzw. couvert i tajemniczą kwotę za niezamówioną przystawkę, którą zjadłeś bez zachwytu.

Jednak wady posiada każde miasto. A w przypadku Pragi, jej urok nie pozwolił mi się nimi za nadto przejmować. I kiedy wyjeżdżałyśmy, sączący się z nieba deszcz był wybawieniem – i nie dlatego, że wcześniej było 30 stopni. Dlatego, że gdyby Praga wciąż rozpływała się w słońcu kusiłaby tak bardzo, że wyjazd byłby zbyt ciężki.

Więcej zdjęć z Pragi znajdziesz na http://dooseet.tumblr.com/.

 



3 thoughts on “Stąpając po brukowanych uliczkach”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.