Sernikobrownie z malinami i o tym, jak zrobiłam to zdjęcie

Moje absolutnie ulubione ciasto – sernikobrownie z malinami to rozkosz dla podniebienia, zgodzicie się? Wilgotne, ciężkie czekoladowe brownie, na to mokry kremowy sernik i kwaskowate maliny. Nie ma nic lepszego! No, może cynamonki. Albo szarlotka. No dobra, wszystko stawiam na równi! Poniżej znajdziecie przepis na to boskie czekoladowe ciasto, a na samym dole tego wpisu podzieliłam się z Wami wskazówkami na temat tego, jak zrobiłam to zdjęcie. Szykujcie aparaty! Jeżeli jeszcze nie macie swojego to zobaczcie ten przegląd aparatów fotograficznych, a niżej podpowiadam co i jak.

Sernikobrownie z malinami

Sernikobrownie z malinami

Forma: 20×30 cm

Składniki na masę czekoladą:

  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 200g masła
  • 1/2 szklanki erytrytolu
  • 3 duże jajka
  • 2 łyżki prawdziwego kakao
  • 130 g mąki mąki
  • szczypta soli

Składniki na masę serową:

  • 500 g twarogu sernikowego
  • 2 jajka
  • 1 płaska łyżka skrobi ziemniaczanej
  • 120 g erytrolu
  • szczypta soli
  • około 150 g malin (świeżych lub mrożonych)

Przygotowanie:

  • Rozgrzewamy piekarnik do 180ºC (góra dół). Blahę wykładamy papierem do pieczenia lub smarujemy tłuszczem i obsypujemy mąką.
  • Miksujemy składniki na masę czekoladową i wylewamy 3/4 masy do blaszki, wyrównujemy.
  • W drugim naczyniu miksujemy twaróg z pozostałymi składnikami (oprócz malin). Wylewamy na masę czekoladową. Na wierzch wykładamy resztę odłożonej wcześniej masy czekoladowej, robiąc patyczkiem esy floresy i układamy maliny (mrożonych wcześniej nie rozmrażamy).
  • Pieczemy w temperaturze 170ºC przez około 45 minut. Studzimy, wkładamy do lodówki. Najlepiej smakuje schłodzone.

SMACZNEGO!

Jeżeli chcecie być na bieżąco z tym, co pojawia się na blogu gorąco zachęcam do śledzenia mnie na Instagramie 🙂 Zostań też dłużej na blogu – mam nadzieję, że znajdziesz tutaj wiele innych słodkich, jak i wytrawnych smakowitych inspiracji, które wykorzystasz w swojej kuchni!

Sernikobrownie z malinami

Interesuje Ciebie, jak zrobić takie zdjęcie?

To zdjęcie wykonałam aparatem Nikon D750 z obiektywem Nikkor micro 105 mm. Nie oznacza to, że ten aparat czy ten obiektyw jest lepszy od innych. Ja fotografuję Nikonem, bo akurat zakup tego aparatu jako mojego pierwszego doradziła mi znajoma fotograf. I tak już zostało – przyzwyczaiłam się, polubiłam, potem tylko zmieniłam niepełną klatkę na pełną i bardzo go lubię. Znam też jednak wielu fotografów, którzy korzystają z Canano i są równie zachwyceni. Nie ma jednej odpowiedzi na to, jaki aparat będzie dla Ciebie idealny – zacznij od przeglądu dostępnych na rynku lustrzanek – a potem wejdź do wybranego sklepu, potrzymaj je w ręce, podotykaj. Czasami poczujesz, że dany aparat po prostu dobrze leży Ci w dłoniach i to jest to 🙂 I pamiętaj! Tak naprawdę najważniejsze są tutaj obiektywy – w przypadku fotografii kulinarnej świetnie sprawdzi się na poczatek 50mm lub 60 mm macro. Ja bardzo sobie chwalę obiektyw 105 mm, który ma przepiękną optykę i obiektyw Sigmy 24 – 70 mm, który wykorzystuję głownie do flatlay’i (ujęć z góry) i na wyjścia (z uwagi na zmienną ogniskową).

W przypadku wykonywanych przeze mnie zdjęć zawsze korzystam ze statywu, co i Tobie bardzo polecam. Jakie są korzyści wykorzystania statywu?

  • Dzięki temu można bardziej swobodnie zmieniać kompozycję na zdjęciu i dopasowywać dodatki. Aparat cały czas stoi w tym samym miejscu, dlatego dokładnie wiesz, jak będzie wyglądać zdjęcie, kiedy przełożysz kawałeczek mięty o kilka milimetrów w prawo czy w lewo 🙂
  • Statyw jest też niezastąpiony, kiedy robisz zdjęcia w złym oświetleniu, a nie korzystasz z lampy błyskowej. Dzięki temu nie musisz podkręcać ISO do wysokich wartości (co w przypadku niektórych aparatów może skutkować szumem na zdjęciu, takim ziarnem). Wystarczy, że wydłużysz czas ekspozycji. Aparat stoi w miejsu, a jeżeli ustawisz samowyzwalacz – żeby uniknąć poruszenia – możesz wydłużyć go nawet do 1/2 sekundy.
  • Co więcej – statyw pozwala Ci na pozowanie samemu sobie na zdjęciu. Możesz to zrobi na dwa sposoby – ustawiasz scenę zdjęcia, ostrość na wybranym elemencie (głównym bohaterze – tutaj cieście), następnie włączasz samowyzwalacz na aparacie ustawionym na statywie (co najmniej 10 sekund) i biegniesz pozując swoimi dłońmi i nie tylko. Innym sposobem jest skorzystanie z aplikacji na telefon – zarówno Nikon, jak i Canon czy Olympus mają specjalne dedykowane w tym celu aplikacje. Pozwalają one na robienie zdjęcia z poziomu telefonu – pozujesz więc z dala od aparatu, ale wyzwalasz migawkę przez kliknięcie w telefon. Zdjęcie jest też od razu zapisane w telefonie, co pozwala np. na szybką wysyłkę klientowi w celu akceptacji albo obróbkę w Lightroom mobile .

Jeżeli chodzi o wybór statywu to zachęcam Ciebie do sprawdzenia wyboru statywów na Ceneo – ja osobiście korzystam z Manfrotto MK055XPRO3 z głowicą kulową i jestem z niego bardzo, ale to bardzo zadowolona! Służy mi już około 3 lat.

Dolne tło zrobiłam sama, tylne to kawałek okleiny przyklejonej na płytę HDF – kupisz takie w każdym skepie budowniczym. Ponieważ ciasto pokroiłam w kwadratowe kawałki, najlepiej wygląda ułożone jedno na drugim – tym bardziej, że jest warstwowe!

To zdjęcie robiłam przy świetle dziennym, które padało z prawej strony. Z lewej strony odbiłam je używając kawałka styropianu – chodzi o to aby rozjaśnić cienie na cieście. Ustawienia apratu, jakie wykorzystałam do tego zdjęcia to: przesłona f/ 3.5 , 1/125 ISO: 400. Takie ustawienia pozwoliły na uzyskanie rozmytego tła i wyróżnienia sernikobrownie. Zdjęcia zawsze zapisuję w formacie RAW.

Każde ze zdjęć obrabiam w aplikacji Lightroom – jest dotępna zarówno na komputery, jak i na telefon. Tutaj głównie rozjaśniłam zdjęcie wykorzystując krzywą, pogłebiłam kolory malin i mięty. Nałożyłam też maskę (radial gradient) na samo ciasto i pogłębiłam teksturę oraz zmniejszyłam cienie.

Mam nadzieję, że ten krótki opis wykonania tych zdjęć Ciebie zainteresował! Daj znać w komentarzu, co o tym myślisz!



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.